|
Oglądam oczywiście dużo więcej filmów, niż tu wymieniam, ale nie ukrywam, że wolny czas wolę spędzić z ksiązką, a większość filmów nie jest nawet warta zamieszczenia tutaj. Poza tym i tak oglądam je, zerkając znad książki. 2007-05-12 "300" Tak robione komiksy mogę oglądać, wyraźnie "Sin City" wskazał drogę. Pomijając rozminięcie się z prawdą historyczną - dobre kino. 2007-04-20 „WIEDźMIKOłAJ” Nie nie jestem miłośnikiem Pratchetta, czym pewnie narażę się jego wyznawcom. Film ma charakter, stoją za nim duże pieniądze, ale jest bardzo hermetyczny. Sam Pratchett jest człowiekiem niewątpliwie dowcipnym (o czym mogłem się przekonać na festiwalu fantastyki), ale jeszcze częściej dowcipkującym – jeżeli wiecie, co mam na myśli. Cały czas opowiada dowcipy, bo tego się od niego oczekuje. W filmie tego nie ma.
2007-03-25 „LABIRYNT FAUNA” Okazuje się, że można zrobić mroczny film fantasy za małe pieniądze i w Europie. Przyzwoite kino, choć efekty specjalne trzeba brać umownie. Ale niezły pomysł. Bardzo okrutny film, niektóre sceny potrafią nieźle wstrząsnąć odbiorcą.
2007-03-10 „BORAT” Kazach mówiący po polsku, nabijający się z politycznej poprawności i amerykańskiej zaściankowości. Początek śmieszny, potem coraz mniej, aż w stronę nudy.
2007-02-27 „PRESTIż” / „ILUZJONISTA” Ostatnio moda zapanowała na filmy o Houdinim i iluzjonistach. Ma ona wielką tradycję literacką na Zachodzie, u nas jakby problem nie istnieje. Dobre, mroczne kino.
2007-02-15 WALENTYNKOWE POLSKIE KINO – jednym okiem Córka Urszula zażyczyła sobie gazetę fotograficzną o nazwie „Viva”, w której dodatkach było kilka polskich komedii romantycznych. Nie wiedziałem, że w Polsce kręci się podobną chałę!!! Czas spędziłem obserwując emocje malujące się na twarzy córki – ach, te młode pokolenie.
2007-01-25 NOWY BOND Gdyby nie dłużyzny byłby to bardzo dobry film. Pierwsza chyba w historii kina próba takiego odnowienia bohatera, żeby nie trącił myszką. Mamy oto w nowej rzeczywistości zupełnie nowego 007, który – metodą prób i błędów – wybiera drogę poprzedniego Bonda: kobiety na jedną noc, wstrząśnięte nie zmieszane Martini, szybki samochód z kosmicznymi technologiami itd. Dla kinomaniaków.
2007-01-15 „ERAGON” Dawno nie widziałem takiej klapy. Nudne, sztampowe, licho zagrane – ale czogóż oczekiwać po tekście napisanym przez niedouczonego piętnastolatka, który obejrzał „Gwizdne wojny” i przeczytał „Władcę Pierścieni”. Płaskie jak kartka papieru. W kinie co chwila szrapał mnie syn Jędrzej: „Tato, nie chrap!”.
2006-12-24/27 „DRUżYNA PIERśCIENIA”, „DWIE WIEżE”, „POWRÓT KRÓLA” Mój najmłodszy syn, Jędrzej, uwielbia trylogię Jacksona, jak mówi – będzie ten film oglądał do końca życia. A jak on ogląda, to i ja zerkam. Mowa oczywiście o wersjach rozszerzonych. Lubię, choć znam na pamięć, a Jędrzej mówi: „Tato, ja to będę oglądał do końca życia”. A muzykę z filmu odtwarza na mp3 bez przerw.
2006-12-06 PRZEZ CIEMNE ZWIERCIADłO Pierwszy film będący próbą zekranizowania całej powieści Dicka, a nie tylko przeróbka jego tekstów. Nie jest to właściwie fantastyka, choć występują gadgety SF. W pełni oddaje Dickowską obsesję na temat realności świata wokół nas.
2006-09-25 „ANGELA” Besson w świetnej formie. Film zabawny, trochę groteskowy, właściwie przypowieść. Bardzo mi się podobał.
2006-08-16 PIRACI Z KARAIBÓW cz 2 Uff, dawno nic nie oglądałem, przepracowanie. Telewizji z hobbitami na mównicy nie ogladam (mam wrażenie, że żyjemy nie tyle w średniowieczu, co w śródziemiu), nowości filmowych, które by mnie zachęciły do kupna płyty – po prostu nie ma. Piewsza część „Piratów” była zabawna i pouczajaca – oto sięgnięto po tematykę piracką, która wydawała się poetyką już straconą dla młodego pokolenia. Niestety, część druga porządnie mnie znudziła, nie trzyma się kupy, w trakcie długiej sceny z toczącym się kołowrotem przysnąłem (zbudził mnie syn) – gdzieś czytałem, że to scena, w którą na planie włożono najwięcej pracy. Taka kołysanka… Polański „Piratami” poniósł wielką klapę, ale czy ja wiem, czy nie był to lepszy film?
2006-08-08 KRÓL ARTUR Nie mam czasu chodzić do kina, zresztą, nie lubię tych wszystkich szeleszczących papierków, telefonów komórkowych, popcornu i grubiańskich uwag. Wolę ogladać filmy w domu, a odkąd technika poszła do przodu, mam właściwie w domowym zaciszu namiastkę kina. I jest to jedyny mój kontakt z filmem, bo telewizji nie oglądam. Z zasady. A że czasu brak, to często kupiony już film odkrywam nagle po roku w bibliotece i oglądam zdziwony. „Król Artur” jest epickim dziełkiem batalistycznym, na jakie przyszła moda po Gladiatorze i Braveheart. Opowieści o Okrągłym Stole potraktowano bardzo ulgowo, właściwie mamy do czynienia z historią alternatywną. Oto Artur jest pół Piktem (których w filmie utożsamiono z Brytami), rycerze okrągłego stołu, w tym Tristan (sic) to niewolni Sarmaccy jeźdźcy, a rzymski legionista jest biskupem. Cóż, nic dodać, nic ująć. Ogląda się film dzięki niezłym scenom batalistycznym, choć widok Piktów pod wodzą Merlina obsługujących balisty, wywołuje zgrzyt zębów. Takie już jest to dzisiejsze kino. Predatory spotykają się z Obcymi, wkrótce dołaczą do nich hobbity, Batman i Spiderman, bo nic nie zwiększa oglądalności, jak połaczenie wszystkich mitów. świat stoi na głowie.
2006-08-06 AEON FLUX Ekranizacja bajeczek z MTV, z Theron w roli głównej. Dużo strzelanek, efektów, akcja momentami bardzo absurdalna. Ale miał to być klip, a nie moralitet. Do obejrzenia i zapomnienia.
2006-07-31 TSOTSI Kino z RPA, wielka ciekawostka. Kraj to bardzo bogaty, gdzie różnice majątkowe śa niesamowicie wielkie. Kraj bliski mi troszeczkę, bo sporo mej rodziny ułożyło w nim swoje życie. Film wstrząsający, o czarnym ze slumsów, bez pracy, bez przyszłości, amoralnym, tzn. nie majacym pojęcia, że istnieje coś takiego jak moralność. Pije, morduje, gwałci, a wszystkie te niecne czyny przychodzą mu z łatwością. Ale jakaś cząstka człowieczeństwa w nim tkwi, choć nie bardzo potrafi rozpoznać i nazwać swoje uczynki. Mocne kino.
2006-07-27 SIEDEM MIECZY Japoński film fantasy. Lubiłem Kurosawę, filmy na podstawie Abe Kobo, więc do kina japońskiego jestem przyzwyczajony – dialogów, które nie posuwają akcji do przodu, kiczowatych ujęć na tle dziekij przyrody, długich ujęć „grającej” twarzy. Nie przeszkadza mi to. Ale japońska fantastyka za bardzo zaraziła się w ostatnich latach mangą. Film to nie tylko komiks – w „Siedmiu mieczach” wiele jest kadrów jakby żywcem wziętych z komiksu. Ale treści w tym dziełku nie ma wiele. Sporo walk, ale pomysł głupawy. Zły władca przy pomocy setek zbirów morduje wszystkich poddanych wokół (ciekawe po co? Z głodu chce umrzeć, jak już wszystkich wyrżnie?), a przeciwstawiają im się wiejscy bohaterowie, którym podarowano magiczne miecze. A jest ich siedem, jak widać liczba magiczna dla japońskiego kina…
2006-07-25 BOEWULF Całkiem przyzwoity film, początki średniowiecza, wsyspy duńskie zamieszkuje legendarna bestia, wszystkie wysiłki idą, by ją zabić. A bestia, jak to częsta bywa, jest bardziej ludzka od bestii w ludzkich skórach. Oszczędny, miły dla oka film.
|